RSS
 

Notki z tagiem ‘tłuszcze’

Bo grunt to wytrwałość i wiara w siebie, reszta to tylko cyferki.

09 lut

No dobra, nie ma się czym chwalić. Tzn. mimo tego, że od 4 grudnia cały czas trenowałam, ostro, mocno. Zdrowo się odżywiałam, miałam kilka wyskoków, ale wcześniej miewałam je również – TANITA w sobotę na siłowni stwierdziła, że mam mniej kg mięśni, więcej kg tłuszczu i że w ogóle jest do dupy. Więc to olałam, nie będę już robić tam pomiarów skoro nie dają one efektów. Poczyniłam pewne zmiany żywieniowe i chyba będą one na stałe, a przynajmniej na dłuższy czas, jeśli nadal będą efekty. W odniesieniu do problemów z wodą, od kilku dni regularnie wypijam szklankę (a właściwie półlitrowy kufel) wody z sokiem całej cytryny na czczo z rana. Do tego zainwestowałam z suple z KFD: kupiłam magnez+cynk+b6 i osobno potas. Nie wiem czy o tym kiedyś już pisałam, ale cynk i b6 to ważne witaminy podczas odchudzania, zwłaszcza dla tych które nie mają silnej woli. Piszę tu głównie o nas płci pięknej, bo panowie rzadko kiedy nabierają się na diety cud w tabletkach czy granulkach, albo innych rozpuszczalnych tabletkach. Jeśli ktoś kiedyś rozmyślał by sięgnąć po ten cudowny paralek to podpowiem: sięgnij! Wyciągnij rękę, złap pudełko i przeczytaj skład. A potem odłóż z powrotem. Cynk, B-6, wyciąg z zielonej herbaty i kilka innych ziółek + kofeina tudzież inny energetyk podnoszący ciśnienie. Cynk + B6 za 30 tabletek – 7 zł w aptece, ziółka praktycznie za darmo, a kto odchudzający się nie pije zielonej herbaty? Więc nie dajcie się nabrać na reklamy i głodne obietnice, poczytajcie skład i weźcie sprawy we własne ręce.

Dobra, ale wracając do moich nawyków żywieniowych. W tym tyg. poniedziałek i wtorek to dwa dni low-carb żeby zacząć regulować sprawy wody w organizmie. Porzuciłam węgle wszelkiego rodzaju, zostawiając tylko te pochodzące z warzyw. Jem białkowo-tłuszczowe posiłki. Wczoraj na śniadanie zjadłam jajecznicę z dwóch jajek na oleju koko. W pracy miałam 4 jajkowe muffiny i kiełki lucerny (przepis na dole wpisu). Na obiad i kolację miałam zupę taką ala tajską… z paprykami, porem, cebulą i kapustą pekińską, sokiem warzywnym i oczywiście pulpetami wieprzowo-wołowymi. Kapusta pekińska na ciepło to ostatnio hit w mojej kuchni, zastępuje mi wraz z pomidorowymi sosami, braki warzyw świeżych i smacznych w okresie zimowym. W każdym razie dziś rano 0,7 kg mniej. Woda zeszła. Jednak muszę coś zmienić w kuchni i odstawić częściowo węglowodany, bo jadłam ich chyba za dużo. Dlatego białkowo-tłuszczowe posiłki zostają, a węgle pojawią się chyba jedynie w potreningowych kolacjach. Aczkolwiek jeszcze ten tydzień zrobię normalny i może następny, żeby zobaczyć co się stanie. Luby twierdzi, że dwa dni na niskich węglach powinny mi w zupełności wystarczyć.

Miłego! :*

image

Muffiny (12 sztuk):
1 duża cebula
60g kabanosów (może być boczek/kiełbasa etc.)
6 jajek
łyżka przecieru pomidorowego
łyżka oleju koko
sól, pieprz, zioła do smaku
1 kulka mozarelli ligh

Cebulę i kabanosy podsmażyłam na oleju koko, cebulka się lekko zrumieniła, ale jednocześnie mocno zeszkliła i zyskała cudowny słodki smak <3
Rozłożyłam to do foremek silikonowych gdy nieco przestygło, na górę podzieliłam kawałki mozzarelli light. Jajko rozbełtałam z przecierem pomidorowym i ziołami. Zalałam foremki i piekłam jak zawsze na oko, ale myślę że max 20 minut.

Koncentrat pomidorowy sprawił że te jajkowe muffiny nie smakują tak bardzo jajkowo. Są cudne, już analizuję nowe koncepcje na farsz do nich: pieczarki, szpinak, ser pleśniowy itd.

 

Motywator na krótki tydzień

06 sty

Od Sylwestra to już ostatni dzień laby dla mnie. Jutro pierwszy dzień w pracy, jest nawet chęć do niej pójść. W pracy czeka na mnie książka z Klubu Równowagi dot. zdrowego jedzenia. I to jedzenia tak, aby móc sobie pozwolić na małe grzeszki. Robię sobie nadzieję, że wytrzymam w postanowieniu…

Mam aplikację bardzo fajną na Windows Phone Dziennik Żywienia, który podaje kalorie, białko, węgle i tłuszcze. Ma szeroką bazę produktów i można własne produkty dodawać. Wczoraj mieliśmy gości, zrobiłam sałatkę do której kalorii i wartości nie było podanych więc wszystko sobie policzyłam ręcznie (korzystając z ileważy.pl) i wpisałam w aplikację. Będzie na przyszłość.

Oczywiście nie ma się czym chwalić bo razem z narzeczoną kuzyna wypiłyśmy pół litra Wyborowej Citrus Squeez we dwie, więc pustych kalorii wpadła cała masa. Ale… od 3.01 monitoruję jedzenie i codziennie mam jakiś wysiłek.

3.01 – rowerek 45 minut
4.01 – siłownia, 90 minut
5.01 – rowerek 20 minut + sprzątanie chaty

Dziś też muszę coś zrobić, raczej będzie to rowerek w domu, jutro siłownia. Pół roku to spory kawał czasu jak napisała jedna osóbka pod moim poprzednim postem.

Przy okazji… bo część z Was ćwiczy w domu. Ale… nie jest Wam głupio? W sensie Wasz mężczyzna siedzi obok albo w innym pokoju i wie że wy właśnie walczycie z nadwagą? Nie wiem… ja nie umiem sobie tego wyobrazić, że ćwiczę do jakichś programów a jego to ciekawi więc patrzy? Yhhh… :( ale ja jestem bombą zegarową pod względem ilości kompleksów więc może to przez to. Zawsze zazdrościłam tej pewności siebie laskom o wiele grubszym ode mnie, a wytapetowanym, ubranym prowokująco, bawiącym się w klubach i knajpach… Ja nie mam takiej śmiałości gdy wiem, że źle wyglądam. :(

Postanowiłam ważyć się raz w tygodniu, żeby nie mieć takich strasznych wahań wagi i się tym nie demotywować do postanowienia, że czas coś ze sobą zrobić.

Moja tabelka wygląda na razie tak:

Clipboard01

Trzymajcie kciuki… :(

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Codziennik