RSS
 

Notki z tagiem ‘Metoda Równowagi’

Jestem tu cały czas

02 mar

Kurde mam takie urwanie głowy, że dopiero dziś po powiadomieniach o komentarzach zdałam sobie sprawę, że nic nie pisałam od walentynek. Jestem tu cały czas. Bez obaw. Po prostu dziwne ruchy w pracy, dziwne wydarzenia w życiu, trochę dodatkowej rozrywki na co dzień i ostatecznie ciągle odkładałam napisanie postu żeby napisać coś sensownie i bez pośpiechu. Ale skoro się martwicie to piszę już. A więc moje odchudzanie przynosi mega efekty: w piątek 27.02 moja waga pokazała 70 kg (dziś już więcej z racji lekkiej popijawy weekendowej i tych babskich dni), ale to oznacza, że od połowy stycznia (włączając w to parę imprez i grzechów) zrzuciłam 5,7 kg. Jestem mega zadowolona, choć w ostatnim tygodniu i w tym chyba też, będę mieć lekkie problemy z siłownią. Dawno mnie tak brzuch nie bolał przy okresie, to chyba przez to że aby oszczędzić sobie tych dni w walentynki przedłużyłam kurację do dwóch pełnych opakowań bez przerwy.

Ostatnio mój przyjaciel pokazał mi nową aplikację dostępną na Windows Phone i z ciekawości stosując nadal Metodę Równowagi zaczęłam sprawdzać ile kalorii spożywam dziennie w tych swoich posiłkach i wygląda na to, że Metoda Równowagi Metabolicznej sprowadza się do ograniczenia liczny kalorii poprzez to proste podzielenie produktów na dostępne do woli, zdrowe extra i małe co nieco. Generalnie większość moich całodziennych posiłków jest tak zbilansowana, że spożywam około 1600 kcal, tyle dokładnie wyliczyła mi też sama aplikacja po podaniu wagi, wzrostu, wieku i „1-3 x tygodniowo” sportu. :)

Tak poza wszystkim mam jedno zmartwienie dotyczące ilości wypijanej przeze mnie wody. Wypijam jej 5-6 litrów dziennie, co jest bardzo sporą ilością. Ale od kiedy zaczęłam pić mineralną oraz kranów bez gazu, nie potrafię nie mieć przy sobie pół litrowego kufla z wodą. Ale samo to, że piję dużo i dużo sikam, jeszcze mnie tak nie martwi. Martwi mnie to, że ja się nie pocę, koleżanka miała podobno taki problem i jakieś leki musiała zażywać. Ja jestem po treningu mocno rozgrzana, taka trochę wilgotna, ale nie mam tak że np. mam całą koszulkę na plecach morką albo coś… i właśnie nie wiem czy z moim organizmem jest wszystko OK, czy może czas na jakieś medykamenta?

I właśnie a propos medykamentów to zaczęłam łykać omega 3 i dodatkowo zestaw wszystkich witamin, takie coś jak Centrum ale tańsze i dla sportowców. Mój luby znalazł i sprawdzał wartości i zawiera to dzienną dawkę witamin. No więc łykam, bo miałam wrażenie ostatnio że ta wysuszona skóra i wypadające włosy to z jakichś braków.

To tyle… do Was będę zaglądać dziś wieczorem, bo teraz nadal jestem w pracy :*

Dzięki za troskę i obiecuję poprawę jak tylko się poukłada wszystko.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Codziennik

 

Szczypta pozytywnych wieści!

27 sty

Wszystkie mamy ten sam problem: o czym tu pisać żeby nie pisać ciągle o jedzeniu i ćwiczeniach. Codzienność dla wielu z nas jest tak zagmatwana, że nie ma czasu by opisywać wszystko dokładnie.

Dlatego dziś będzie krótko, ale na temat – moja waga dziś pokazała 73 kg. Czyli dokładnie tyle ile chciałam osiągnąć na 7 lutego, dokładnie 2,9 kg mniej od kiedy zaczęłam. A zaczęłam 7 stycznia, ale po tygodniu wróciłam do wagi z tego dnia, bo była rodzinna impreza po której długo nie umiałam wrócić na właściwy tor. Żeby nie było: bardzo często przekraczam normę o 1 czy 2 porcje Zdrowe Extra/Małe co nieco – np. wtedy jak zjadłam pizzę i zapiłam ją 3 piwami. Ale są efekty. Od 14 stycznia do dziś, czyli 2 tyg – 3 kg. Miło się człowiekowi na duchu robi gdy widzi takie efekty.

Spodnie które całkiem niedawno sobie kupiłam, lecą mi troszkę z pupy.  W lustrze jeszcze tak mocno tych zmian nie widzę, ale czuję się lepiej. Zwłaszcza rano. Jest super… gdyby udało mi się do 7 lutego wyrównać wagę do 70 kg to pojadę do Bratislavy szczęśliwsza, chudsza o 6 kg i z podwójnie zrealizowanym pierwszym, małym celem który założyłam.

Sama Metoda Równowagi wychodzi mi już naprawdę nieźle, szybko i bez szukania godzinami przepisu by coś zjeść i żeby nie jest znów tego samego. Nawet specjalnie nie przyglądam się wieprzowinie czy jest kompletnie chuda, albo kabanosom. A jak ostatnio nabrałam ochoty na chipsy, pierwszy raz od dwóch tyg. To zjadłam całą paczkę z Lidla (160 gram) i nic się nie stało… :)

Jestem bardzo dobrej myśli, tylko mógłby ten czas szybciej płynąć. W tym tempie na majówkę będę śliczna, ładna i… zasypię Was fotkami ze Słowenii i Wenecji! ;)

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Codziennik

 

Domowy kebab = najlepszy kebab :)

20 sty

Praktycznie codziennie zamieniam Małe co Nieco (nie jestem czekoladoholikiem ani innym łakomczuchem słodyczowym) na Zdrowe Extra – czyli zdrowe węgle. Codziennie jem naprawdę sporo i tracę na wadze, szok. Kiedyś myślałam, że tylko ograniczanie się do 1000 kalorii i mniej daje jakieś efekty.

Jak to jest z tym kebabem?! Ja je uwielbiam – to jest tak: gotowa pełnoziarnistwa tortilla (pewnie domowej roboty byłaby lepsza, ale z naleśników jestem noga) + świeże warzywa + mięso – co kto woli, ja preferuję zmieloną wołowinę dobrze przyprawioną :) Jeśli chuda wołowina to Do Woli Zdrowe Białko i warzywa są Do Woli to dziennie mogę zjeść 4 takie placki tortilli – czyli kebab na śniadanie, kebab na lunch, kebab na obiad i kebab na kolację. Brzmi jak raj? No i w sumie tak jest… Tzn. nie jem 4 kebabów dziennie, bo to by była lekka przesada. Ale dziś wzięłam sobie wszystko w osobnych pojemnikach do pracy i na drugie śniadanie zjadłam jednego, na obiad zjem drugiego i wrócę jeszcze do domu i będę mogła znów zjeść coś z węglami… Same przyznajcie – węgle to zawsze największe zmartwienie w diecie (poza słodyczami)!

Także MRM robi na mnie coraz większe wrażenie. :)

Uważnie studiuję tabelkę co można, czego nie i w jakich porcjach. Generalnie wszystko notuję w Dzienniczku, ale w ciągu dnia jestem w stanie sobie to policzyć w głowie :) Łatwo, lekko, przyjemnie.

Najbliższe dni z powodu świąt rodzinnych trochę mi pokrzyżują plany związane z siłownią (Dzień Babci i Dzień Dziadka się zbliżają! :P) ale w weekend mam zamiar nadrobić te zaległości. Generalnie siłownia w formie treningu kardio nie wywołuje już u mnie zakwasów, po prostu pocę się jak świniak ale na koniec mam wrażenie, że jeszcze zostało mi trochę sił. Także w zasadzie mogłabym zacząć chodzić częściej lub nawet codziennie.  Wkrótce zacznę, o ile nie wróci zima.

Wiecie, że już można rezerwować w Cinema City bilety na 50 twarzy Greya na okres walentynkowy? Mhm… z rana poinformowałam o tym mojego Nieślubnego Znajomego. Jak zwykle do wszystkiego podchodzi z dystansem chociaż wiedział że zależy mi na obejrzeniu tego, że książki mi się bardzo podobały i w sumie wolę randkę w kinie niż drogą biżuterię czy perfumy na walentynki. To jest człowiek który uwielbia gówniane wpisy na reddicie, czyta wykop i ogląda jakieś bezsensowne filmiki o niczym i zaprząta sobie tym głowę, ale książka i film które mnie się podobały to już bezsensu… Oglądacie jakiś serial? Ja czasem lubię się totalnie wyczilałtować odpalając TVN i włączając cokolwiek co tam leci, np. Na Wspólnej albo jakiś odcinek Szkoły… i nie przywiązuję wagi do merytorycznej wartości tego co oglądam – po prostu wyłączam się i słucham o cudzych problemach. I oczywiście to jest zawsze powód do hejtu: znowu oglądasz te pierdoły! A jak przychodzi zjeść do salonu to mi to przełączy, bo tak! Bo on woli oglądać wiadomości – oczywiście Polsat News, bo TVN24 to żydy. I wtedy ja nie mam nic do powiedzenia… ale jak on całe dnie ślęczy przed kompem i ogląda jakiś bezsensowny kanał na YT to jest dobrze. On jest przecież taki nieskazitelny… a sam się do lekarza umówić nie umie.

Cały tydzień żyjemy w biegu, więc chociaż weekendy mogłyby być wyluzowane. To wtedy kiedy trzeba wysprzątać mieszkanie by mieć to z głowy i czas na luz, to on się nie spieszy, ma wszystko w czterech literach. Ale jak jedziemy obczaić nową, świetną piekarnię w Katowicach (trochę hipsterską) to widząc z auta za szybą lokalu kilka osób w kolejce drze się po mnie że mam na pasach już wysiąść i tam iść zamiast na spokojnie znaleźć miejsce do zaparkowania i przejść się relaksując całkiem ładną pogodą…

Leży mi to wszystko na wątrobie.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Codziennik