RSS
 

Notki z tagiem ‘lustro’

Lustereczko powiedz przecie…

12 lis

… czy ja gruba jestem czy też nie?

Wspominałam wcześniej, że w moim lustrze wyglądam zupełnie inaczej niż w innych lustrach. To jest straszne, bo jedne powiększają, inne zmniejszają, jeszcze inne poszerzają czy wydłużają i skąd masz wiedzieć jak naprawdę wyglądasz, zwłaszcza w oczach innych ludzi? No więc na te 13 kilogramów nadwagi (co wydaje mi się dość sporą liczbą), to we własnym lustrze wyglądam wcale nie tak tragicznie.

WP_20141112_001

Taka jestem – bez żadnych fotoszopów ani bielizny wyszczuplającej, nawet specjalnie nie wciągałam brzucha. Znaczy i tak widać, że nie mam talii, mój brzuch ma taką samą szerokość jak biodra.

Był długi weekend, a co za tym idzie obżarstwo i pijaństwo straszliwe. Dla mnie chyba najbardziej zgubny jest alkohol. A potem wszystko się toczy w dół jak śnieżna kula. A może nie wszystko tylko ja. Ja się toczę jak kula po górze tłuszczu. Moja domowa waga (która jak już wiemy nie jest do końca sprawna) dziś rano pokazała taką wartość jakiej nie pokazała jeszcze nigdy od czasu swego istnienia.

Grzebanie po blogach dot. diet, zdrowego odżywiania i odchudzania powoduje, że trafiam na coraz to ciekawsze informacje, przepisy i sposoby.

Smak Zdrowia – 6 posiłków! 1200-1300 kalorii dziennie. Kompozycje z ziemniakami, nawet frytkami. Brzmi super. Tyle posiłków to ja nawet nie jestem w stanie zjeść, bo nie mam nawet na to czasu, spokojnie mogłoby ich być 4. Wtedy kalorii na dzień jeszcze mniej. Warto poczytać. Dużo ciekawostek o zdrowym jedzeniu, o sposobach na odchudzenie tradycyjnych potraw itd.

Będę próbować poukładać swoje nawyki żywieniowe w taki sposób żeby nie musieć do końca życia pić kefiru z suszoną żurawiną i serka wiejskiego. Zawsze po takich „dietach cud” jest jojo.

Aaaa ogólnie przyłapałam się na tym, że teraz sobie myślę: „przecież chodzę na siłownię, ćwiczę – to mogę sobie pozwolić na więcej albo tłuściej” :]

Ktoś to źle zaplanował na tym świecie, że jedzenie może dawać tyle przyjemności.

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Codziennik

 

Technicznie o blogowaniu

07 lis

Bloga nie prowadziłam od nastu lat. Kiedyś szło mi to całkiem dobrze, w sensie technicznym. Kodzenie, html, szablony, dodatki, grafikę robiłam sama… Ale tu i teraz mam po prostu problem z ogarnianiem. Zmieniłam szablon na inny – poszukując takiego, który pozwala na wyświetlanie menu z prawej strony. Chciałam tam wrzucić odnośniki do innych blogów. No i kombinuję, utworzyłam drugie menu – nigdzie się nie wyświetla, Menu 1 od razu wpada do paska nawigacyjnego pod obrazkiem. W końcu odkryłam, że skoro tagi wyświetlają się w tym miejscu gdzie chcę odnośniki to może znajdę to w wigetach. No i znalazłam odnośniki (kiedyś się wprost mówiło linki i nadawało temu tytuł „linkownia” :) ), a teraz widget odnośniki. No dobra, jest aktywny, miejsce menu po prawej, wybrana kategoria odnośników, wybrane jak się mają pojawiać i ile ma ich być. Zapisuję, odświeżam i nic. Nie wiem, może ja zaczynam być straszliwie oporna na te wszystkie nowości, albo coś tu po prostu nie działa jak należy.

Dlatego przygarnę wszelką pomoc, albo jakiegoś szablona co się bardziej nada na moje potrzeby. Tak, tak w linkowni chciałam wrzucić zasysacze do innych blogów na które trafiłam.

Niemniej wprowadzam kilka zmian – bo jak się zaczyna mieć trochę czytelników to trzeba zadbać o przejrzystość. Podzieliłam notki wg kategorii – stąd codziennik i marudzenie gdzie generalnie wylewam żółć która mi się zbiera. Ale są dwie najważniejsze kategorie wg mnie tj. O mnie oraz Sport gdzie możecie przeczytać trochę o tym jak to się zaczęło, że tu jestem teraz i że płaczę nad moimi 13 kilogramami nadwagi. Właściwie wczoraj po lekturze bloga Gruba Blondyna dochodzę do wniosku, że straszny ze mnie histeryk. Czym jest moje 13 kg w porównaniu z tym co osiągnęła ta dziewczyna? Powinnam wziąć się w garść i zacząć dbać o własne ciało, a nie jojczeć jak małe, rozkapryszone dziecko. W tych dwóch kategoriach przeczytać możecie jaka tak naprawdę byłam kiedyś, w czasach gdy wiatr zwiewał mnie z wiaduktu bo lekka byłam jak piórko. Myślałam, że problemy „grubasek” mnie nigdy nie będą dotyczyć. A tu los zagrał mi na nosie.

Czasem mi się tak marzy, że otyłość mogłaby być klątwą złej królowej, a wtedy True Love`s Kiss przywróci mnie do dawnej postaci, z Ogra w Księżniczkę. Szkoda, że tak nie jest…

Dziś w ogóle ubrawszy się do pracy zerknęłam na siebie w lustrze: WTF! Jak to jest, że patrzę i widzę całkiem normalnej postury dziewczynę. Ale wystarczy, że zobaczę własne odbicie w lustrze na siłowni, w przystanku autobusowym, albo gdzieś indziej… a już w sklepach z ciuchami zwłaszcza i widzę krępego potworka o nieproporcjonalnej, karykaturalnej budowie ciała, z wielkimi cyckami, odstającym wielkim brzuchem (na szerokość bo od cycków w dół jest krótki i nieproporcjonalny) i biodrami, szerokie uda i mega wąskie, chudziutkie łydki przez co wszystkie rurki są dla mnie jak normalne jeansy. :(

Więc chyba jak znajdę czas to wrzucę Wam dla porównania zdjęcie z lustra w domu.

„Lustereczko powiedz przecie, ile mam nadwagi jeszcze?”

P.S.

Wpiszcie się jeśli to czytacie, a jeszcze lepiej – wpiszcie jak tu trafiliście :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Codziennik