RSS
 

Notki z tagiem ‘Klub Równowagi’

Z doskoku i na szybko

03 lut

Dawno nie pisałam, ale mam małe urwanie głowy ze wszystkimi sprawami – i osobistymi i służbowymi. Za mało czasu na cokolwiek :) Żebyście się nie martwiły, że zwątpiłam lub przegrałam – szybki wpis, dosłownie dwa zdania.

W każdym razie MRM dużo mi daje, dziś moja waga pokazała 72,2 kg czyli o 3,7 kg mniej niż 6 stycznia. Wiecie co to znaczy?! Że udało mi się osiągnąć więcej niż założyłam na swój pierwszy etap i to mimo pewnych grzeszków. A wcale ich mało nie było :) Powoli zacieram ręce, w sobotę impreza w Bratysławie, wszystko dopięte na ostatni guzik. Nie mogę się doczekać!

Aaaa… oczywiście chciałam się zmierzyć i zmierzyłam, ale porównałam to z wcześniejszymi pomiarami gdy byłam grubsza i generalnie… ja coś chyba mierzę źle. Korzystałyście z jakiejś stronki/poradnika, gdzie co mierzyć i na jakiej wysokości?

Dziś na fejsbuku w jednej z reklam Butik wrzucił cudowną bluzkę: biało czarną z motywem głowy kota! Tak się zakochałam, że zamówiłam na już, na szybko żeby była na imprezę w Bratysławie. Już mam ten look w swej wyobraźni. Czarne lateksowe leginsy + ta koszulka i wysokie buty, do tego koci makijaż i cały klub mój – nawet jeśli dalej jestem gruba :P Tylko nie wiedziałam jaki rozmiar zamówić. Zamówiłam dwa…

No nic, tyle ode mnie przepraszam za milczenie :*

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Codziennik

 

I o co tyle krzyku?

09 sty

Próbowałam wczoraj po raz drugi. To nie jest dla mnie ;) nie mam motywacji gdy ćwiczę w cieniu własnego domu. Zdecydowanie bardziej wolę siłownię i intensywny wysiłek cardio. Także będę z Wami wpisami, komentarzami i myślami cały czas, ale odchudzanie i ćwiczenia będę robić po swojemu. Zresztą… jestem dzisiaj w niesamowicie dobrym humorze! Moja waga 3.01 pokazała 76 kg, dziś już tylko 73,4 kg! :) Jutro, lub jeszcze dziś wieczorem wrzucę tę moją magiczną tabelkę excelową choć w związku z zastosowaniem Metody Równowagi te wartości białka, węgli itd. mogą być teraz nieco bardziej zachwiane.

Metoda Równowagi
Zaczęłam się po prostu stosować, bez wyznaczania sobie startu tylko po prostu – dorwałam w łapki, przeliczyłam zjedzone śniadanie na wartości poszczególnych grup produktów i spisałam cały dzień pod tym kątem. Fakt, że nie wszystko wychodzi idealnie, ale kto jest idealny na początku? Wytłumaczenie jak to dokładnie ma działać nie jest zbyt proste, ale spróbuję. Dieta składa się z kilku grup produktów. Te które można jeść do woli to właściwie wszystko co było w I fazie dukana: każdy rodzaj chudego białka + wszystkie warzywa (z wyjątkiem ziemniaków) + wszystkie owoce. Ci którzy lubią owoce na Dukanie mieli problem. I to jest ta pierwsza grupa, grupa produktów których jesz ile chcesz. Drugą grupą są tzw. Zdrowe Extra do których zaliczają się sery, płatki, makarony, kasze, ziemniaki, pieczywo (oczywiście ciemne, zdrowe, pełnoziarniste). Z tej grupy produktów można zjeść max 2 porcje w ciągu dnia. Porcje są różne np. szklanka ugotowanego brązowego ryżu, albo 2 kromki pieczywa. Tak naprawdę starczy. Pieczywo na śniadanie, ryż na obiad i chudniesz :) Oprócz tego dla łakomczuchów i grzeszników jest grupa Małe co Nieco, z której możesz zjeść w zależności od wagi 1-3 porcji. W moim przypadku są to dwie porcje. W tej grupie znajdują się słodycze, alkohol a nawet fast foody. W książce jest cała rozpiska co możesz zjeść w ramach 1 porcji Małego co Nieco w  McDonaldzie. A jedna porcja piwa to pół litra. Kogo to nie ucieszy? Bo mnie ucieszyło! :) Ale ponieważ nie grzeszę na co dzień, słodyczy praktycznie nie jadam to zgodnie z zasadami Metody Równowagi każdą porcję Małego co Nieco, można zamienić na jedną porcję Zdrowego Extra czyli tych ryżów, makaronów itd. No więc jak zrobiłam dietetyczne spaghetti z chudego mięsa (do woli) i z pomidorów w puszcze (do woli) to zamieniłam Małe co Nieco na makaron razowy i zjadłam dwie szklanki makaronu. To już było bardzo, bardzo sycące danie!  Kto był kiedyś na Dukanie to zna na pewno wiele fajnych przepisów, wczoraj na kolację zrobiłam frittatę – udusiłam bez tłuszczu pieczarki, paprykę, pomidora i na koniec dla chrupkości dałam małe kawałki kalafiora. Zalałam to 4 rozbełtanymi jajkami, poczekałam aż się zetnie. Polałam keczupem, zjadłam połowę dużej patelni i kładłam się spać tak bardzo najedzona, że aż się bałam co będzie rano na wadze. A tymczasem było mniej, pół kg mniej niż dnia poprzedniego. Drugie pół wczorajszej kolacji mam dziś na lunch w pracy. :)

To są oczywiście dopiero 2 dni mojej przygody z Metodą Równowagi, ale powoli stwierdzam że to całkiem sensownie wydane 62 zł (książki + dostawa).

Dziś siłownia. Bardzo się przyda.

Wczoraj oglądałam film, pisałam już o nim zaraz po obejrzeniu do Alex – ale myślę, że w ramach luźnego kina na weekend – dla każdej z Was może on być dawką pozytywnej motywacji. Film jest taki jak wiele amerykańskich produkcji, takie pomieszanie Więźnia Labiryntu z Igrzyskami Śmierci, coś w klimacie serialu The 100, albo Intruza.  Nie nastawiajcie się na kino ambitne z wielkim przesłaniem tylko na motywującą i wzruszającą historię :)

http://www.filmweb.pl/film/Niezgodna-2014-629764

Jeśli nie znacie, to jest taki portal seansik.tv (jak kinoman, filmweb itd.) – można na nim obejrzeć całość w bardzo przystępnej dla oka jakości.

Ja się w każdym razie zmotywowałam i szłam spać z burzą pozytywnych myśli.

Jutro daję sobie Dzień Dziecka, od popołudniowych godzin bo idę na rodzinną imprezę. A u mnie w rodzinie hasło „ze mną się nie napijesz?!” jest hasłem przewodnim. Spróbuję trochę pooszukiwać, długo sączyć tego samego drinka, ale sami wiecie… im bardziej oni będą nietrzeźwi tym trudniej będzie mnie, trzeźwej :)

A na koniec zdjęcia… wszystkie piszecie o wadze i zdjęciach. Ja kiedyś kilka zamieściłam, ale tak naprawdę nie zawsze wyglądały one tak że było wiadomo o co z tym nie byciem w ciąży chodzi. No więc:

goly ubrany

Więc taki jest ten ciążowy brzuch. Blizny które widać to moje piętno. Zostaną ze mną na zawsze. Kiedyś się śmiałam, że jestem jak Ripley – wyjęli ze mnie obcego. Ale tak naprawdę po prostu roztrzaskałam się za autostradą, za Krakowem. Generalnie kaloryfera nie będę mieć nigdy, ale to nie znaczy że mam przestać dbać o to jak wyglądam w całej swej okazałości, prawda?

No więc, dziewczyny – powodzenia w dzisiejszym treningu! Niecierpliwie czekam na Wasze pełne optymizmu wpisy.

P.S. Pod notką Alex pojawiła się propozycja spotkania, kiedyś w przyszłości. Alex pisała o ciastku, ale może napiszmy wprost: na piwo? :) Napiszcie skąd jesteście.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Codziennik