RSS
 

Notki z tagiem ‘blog’

Technicznie o blogowaniu

07 lis

Bloga nie prowadziłam od nastu lat. Kiedyś szło mi to całkiem dobrze, w sensie technicznym. Kodzenie, html, szablony, dodatki, grafikę robiłam sama… Ale tu i teraz mam po prostu problem z ogarnianiem. Zmieniłam szablon na inny – poszukując takiego, który pozwala na wyświetlanie menu z prawej strony. Chciałam tam wrzucić odnośniki do innych blogów. No i kombinuję, utworzyłam drugie menu – nigdzie się nie wyświetla, Menu 1 od razu wpada do paska nawigacyjnego pod obrazkiem. W końcu odkryłam, że skoro tagi wyświetlają się w tym miejscu gdzie chcę odnośniki to może znajdę to w wigetach. No i znalazłam odnośniki (kiedyś się wprost mówiło linki i nadawało temu tytuł „linkownia” :) ), a teraz widget odnośniki. No dobra, jest aktywny, miejsce menu po prawej, wybrana kategoria odnośników, wybrane jak się mają pojawiać i ile ma ich być. Zapisuję, odświeżam i nic. Nie wiem, może ja zaczynam być straszliwie oporna na te wszystkie nowości, albo coś tu po prostu nie działa jak należy.

Dlatego przygarnę wszelką pomoc, albo jakiegoś szablona co się bardziej nada na moje potrzeby. Tak, tak w linkowni chciałam wrzucić zasysacze do innych blogów na które trafiłam.

Niemniej wprowadzam kilka zmian – bo jak się zaczyna mieć trochę czytelników to trzeba zadbać o przejrzystość. Podzieliłam notki wg kategorii – stąd codziennik i marudzenie gdzie generalnie wylewam żółć która mi się zbiera. Ale są dwie najważniejsze kategorie wg mnie tj. O mnie oraz Sport gdzie możecie przeczytać trochę o tym jak to się zaczęło, że tu jestem teraz i że płaczę nad moimi 13 kilogramami nadwagi. Właściwie wczoraj po lekturze bloga Gruba Blondyna dochodzę do wniosku, że straszny ze mnie histeryk. Czym jest moje 13 kg w porównaniu z tym co osiągnęła ta dziewczyna? Powinnam wziąć się w garść i zacząć dbać o własne ciało, a nie jojczeć jak małe, rozkapryszone dziecko. W tych dwóch kategoriach przeczytać możecie jaka tak naprawdę byłam kiedyś, w czasach gdy wiatr zwiewał mnie z wiaduktu bo lekka byłam jak piórko. Myślałam, że problemy „grubasek” mnie nigdy nie będą dotyczyć. A tu los zagrał mi na nosie.

Czasem mi się tak marzy, że otyłość mogłaby być klątwą złej królowej, a wtedy True Love`s Kiss przywróci mnie do dawnej postaci, z Ogra w Księżniczkę. Szkoda, że tak nie jest…

Dziś w ogóle ubrawszy się do pracy zerknęłam na siebie w lustrze: WTF! Jak to jest, że patrzę i widzę całkiem normalnej postury dziewczynę. Ale wystarczy, że zobaczę własne odbicie w lustrze na siłowni, w przystanku autobusowym, albo gdzieś indziej… a już w sklepach z ciuchami zwłaszcza i widzę krępego potworka o nieproporcjonalnej, karykaturalnej budowie ciała, z wielkimi cyckami, odstającym wielkim brzuchem (na szerokość bo od cycków w dół jest krótki i nieproporcjonalny) i biodrami, szerokie uda i mega wąskie, chudziutkie łydki przez co wszystkie rurki są dla mnie jak normalne jeansy. :(

Więc chyba jak znajdę czas to wrzucę Wam dla porównania zdjęcie z lustra w domu.

„Lustereczko powiedz przecie, ile mam nadwagi jeszcze?”

P.S.

Wpiszcie się jeśli to czytacie, a jeszcze lepiej – wpiszcie jak tu trafiliście :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Codziennik