RSS
 

Notki z tagiem ‘alkohol’

Alkohol Twój wróg…

21 sty

Zanim zaczniecie czytać to co przydarzyło mi się wczoraj polecam artykuł/notkę Ani w Równowadze. Jest to kilka słów o tym dlaczego alkohol poza pustymi kaloriami jest dla naszej diety i postanowień taki zły. Jak to czytałam to byłam trochę zszokowana, że naukowcy podają magiczną wartość 9,3 jednostek jako równowartość 3,7 litra piwa – czyli jakieś 7 browarów? Po siedmiu to ja już ledwo mówię. A to pisali Brytyjczycy – tam zdaje się królują wszelkie ciemne piwa, a portery są mocniejsze od jasnego pełnego. Tak czy inaczej 7 piw to bardzo dużo, tyle mi się zdarza wypić jedynie na jakichś wakacyjnych/wyjazdowych „libacjach towarzyskich”. Ta magiczna wartość to punkt, w którym zaprzestajemy racjonalnego decydowania o tym co jemy, pijemy, robimy…

Do rzeczy. Wczoraj po tych tortillach (dwóch zjedzonych w pracy) byłam dość napchana. I wcale nie chciało mi się więcej jeść. Przygotowałam sobie tylko obiad na dzień dzisiejszy i wieczorem umówiłam się z przyjaciółmi. Wstępnie trzeba było obgadać sprawy zbliżającego się wyjazdu do Bratislavy, później majówki i ostatecznie wakacji które w tym roku zaplanowaliśmy w Gruzji :) (w zeszłym roku byliśmy w Albanii – wszystko samodzielnie organizowane, nie z biura). Umówiliśmy się w takiej bardzo przyjemnej knajpeczce-restauracji na moim osiedlu. Zaczęłam od piwa, w końcu zaoszczędziłam jedno Małe co Nieco więc mogłam sobie pozwolić zgodnie z MRM. No, ale… nie muszę Wam chyba pisać, że to pierwsze skończyło się szybko? Za szybko. Postanowiłam pozwolić sobie na jeden grzech więcej i zamówiłam drugie. Gdy kończyło się drugie, a Pan zza baru niósł już trzecie… mój wspaniały przyjaciel, który boryka się z dukanem – zaczął komentować jak wspaniale pachnie w lokalu. A pachniało naprawdę cudownie. I ten zapach przekłada się na jakość jedzenia, które do tego wszystkiego jeszcze jest całkiem tanie. Robią tam rewelacyjną pizzę, na cieście najbardziej zbliżonym do tego które jadłam we Włoszech. Chrupiące, cienkie. Składników nie za dużo, ale za to świetnej jakości. Tłumaczyłam im, że ta duża pizza jest naprawdę duża i jedna na naszą trójkę spokojnie nam wystarczy. Nie chcieli wierzyć. Więc zamówiliśmy dwie. No i tym sposobem z wartości Małe co Nieco -1 spadłam do Małe co nieco 6.

Także brytyjscy naukowcy, brytyjskimi naukowcami ale w moim przypadku wystarczy 1/3 tej wartości by stwierdzić „ja mam dzisiaj dyspensę” …

Oczywiście rano moja waga postanowiła mi skutecznie o tym przypomnieć +0,8 kg. Porażka… :(

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Codziennik

 

Płuca płonęły żywym ogniem!

16 lis

Trzy dni przerwy między kolejnymi wizytami na siłowni to zdecydowanie za dużo. Po 15 minutowej rozgrzewce na orbitreku myślałam, że mi płuca wypali. Palę papierosy, przyznaję bez bicia. Ale u mnie z tym paleniem to jest taka dziwna historia, że… np. dziś nie wypaliłam jeszcze ani jednego. Generalnie nie palę raczej wcale w ciągu dnia, najwcześniej zapalam w okolicy godziny 14-15, a czasem aż do nocy nie palę. Raczej nie wypalam więcej jak 4-5 papierosów w ciągu dnia. I nie dlatego, że się kontroluję tylko dlatego, że nie mam ochoty. Sytuacja zmienia się diametralnie gdy jest jakieś wyjście, alkohol. Wtedy zaczynam palić trochę więcej, a gdy w miejscu w którym piję można palić, wówczas palę praktycznie jeden za drugim.  Teoretycznie powinno mi być łatwo rzucić, skoro nie palę jak nałogowy palacz, nie zapalam fajki zanim otworzę oczy gdy zadzwoni budzik. Ale nie umiem sobie odmówić tej przyjemności „puszczenia dymka”. Aż do dziś. Wychodząc z siłowni kaszlałam jak gruźlik. Do tej pory czuję jak mi coś ciąży na klatce piersiowej. Czas się rozprawić z tym wstrętnym nałogiem, który niszczy nie tylko zdrowie, ale skórę, paznokcie czy włosy. Zobaczymy czy dam radę zrezygnować z tak wielu rzeczy…

Zaczęłam analizować wartości jakie pojawiają się na sprzętach, które w siłowni użytkuję. I tym sposobem:
1. orbitrek – rozgrzewka 15 minut ~100 kcal
2. bieżnia – marsz pod górkę 30 minut, kąt 15, prędkość 5km/h ~320 kcal
3. rowerek – 30 minut, tempo 20-23 km/h ~ 280 kcal

Co oznacza, że łącznie spaliłam 700 kcal, a zjadłam śniadanie o wartości poniżej 300. Podobno tak jest, że wartości spalonych kalorii na sprzętach w siłowni są zawyżane, żeby się człowiek mentalnie poczuł lepiej, miał motywację. Tylko pytanie o ile jest zawyżone? I to wcale nie jest taka „zbędna” informacja, bo człowiek musi sobie umieć dostosować odpowiednią dietę do treningu. Przecież nie mogę jeść 1000 kcal dziennie jeśli 700 kcal spalam na siłowni, bo się wykończę. Macie z tym jakieś doświadczenia? Dziś nie było mojej trenerki, ale w następną środę zamierzam ją spytać o to.

Czy wy też tak macie, że ziewacie cały czas? Ja nie wiem co się dzieję, od kilku dni ziewam przez większą część dnia, nawet rano gdy wstaję wyspana.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Codziennik