RSS
 

Nie daj się stłamsić!

03 cze

Im więcej czytam w internecie blogów, poradników i artykułów tym coraz bardziej czuję się zmęczona dietetyczną modą i zaprzeczającymi sobie informacjami o odżywianiu. Ludzie z fit-świata popadają w skrajności, których nie rozumiem. Odmawiają sobie wszystkiego wmawiając jednocześnie całemu światu, że to trucizna od której umrzemy, ale zanim to nastąpi nasze ciało osiągnie rozmiary słonia, a skóra będzie brzydka jak łuski krokodyla. Serio? Rozejrzyjcie się wokół siebie. Spójrzcie na ludzi na plaży. W parku, na spacerze. Jak duża część z nich wygląda tak jakbyście tego chcieli wy? Bo ja widuję takie osoby często. Jedzą popcorn w kinie, piją colę czy piwo. Zjadają pszenną bułkę z masłem na śniadanie i nie umierają. Najpierw zakwaszenie, potem gluten, do tego doszły choroby autoimmunologiczne i generalnie gdzie nie czytam tam widzę że ktoś ma hashi, ktoś IO, jeszcze ktoś zespół policystycznych jajników no i wszyscy są na specjalistycznej, czystej diecie. Czekolada Milka – zabija. Mleko UHT – zabija. Ser żółty – nabiał – zabija! Kupisz szynkę w sklepie – trująca! Płatki czekoladowe Nesquik – śmietelne! Tylko ja nie widziałam, żeby umieralni od tego ludzie którzy żywią się tym na co dzień i mieszkają na moim osiedlu, pracują ze mną itd. Więc jeśli ja raz na jakiś czas zjem coś takiego, to nie umrę. Nie pokryją mojej skóry potworne liszaje i nie wypadną mi włosy w jedną noc. Nie umiem zrozumieć ludzi, którzy naprawdę przeginają w tą drugą stronę. Ludzi którzy za wszelką cenę będą chcieli Ciebie i siebie nawracać, twierdząc że śmiertelny cios zada Ci kawałek sernika z prawdziwym serem upieczony przez babcię z normalnej mąki jaką zwykliśmy jadać jeszcze kilka lat temu.

Czasem myślę, że to jakaś nowa forma sekty religijnej. Teraz jak nie jesz glutenu to robisz z niego jądro zła, nieszczęścia i krzywdy. Nawracasz świat. A pewnie jeszcze rok temu nie wiedziałeś, że gluten istnieje. Ostatnio miałam ochotę na pieczywo – chociaż z zasady jem śniadania białkowo-tłuszczowe. Co zrobiłam? Poszłam do piekarni, kupiłam jeszcze ciepłą bułeczkę z wiejską kiełbaską i pomidorem. I nic mi nie jest. Ta bułka z glutenem mnie nie ukatrupiła. Aaaa równie trująca jak gluten jest laktoza i wszelki nabiał. Moda na jogurty naturalne i kefiry odchodzi do lamusa.

Zawsze mnie zastanawia jak wygląda życie rodzinne i towarzyskie takich osób. Nie pojdziecie ze znajomymi do knajpy, no chyba że na wodę mineralną. Co jecie na imprezach rodzinnych? Albo hitem była dla mnie osoba, która kupiła sobie wakacje all inclusive – ale nie chciała jeść tego co tam serwowali. Rly?

Tak czy inaczej, w dalszym ciągu jestem zdania, że ważne jest to ile się je. Dla osoby która nie rozumie swojego organizmu liczenie kalorii to najważniejsza rzecz. Kiedy w ostatnim czasie jadłam i piłam dużo za dużo, to parę kg wróciło. Aktualnie w dni robocze staram się trzymać kalorie dosyć nisko +/- 1200. Dlatego, że wiem iż w weekend nie odmówię sobie piwka czy ziemniaków albo z grilla zjem jedną kiełbasę więcej. Bilans tygodniowy musi się zgadzać. A czy te 1200 kcal to mało? NIE!

Śniadanie: 3 jajka w dowolnej formie, 90g kiełbasy dobrej jakości + świeże warzywa. Tworzę z tego co chcę. Jestem najedzona rano, w pracy wpijam kawę i tak naprawdę dopiero po 11 przypominam sobie, że może już czas na drugie śniadanie?

II śniadanie: ostatnio ciepło na dworze, a że owoców nie lubię i nie ufam fruktozie, to wcinam warzywa: kolorowe papryki, ogórek zielony, rzodkiewka, marchewka. Cały pojemniczek 600 ml wypełniony po brzegi. Chrupię je sobie przy kompie w pracy.

Obiad: jem w pracy. W tym tyg. w ramach #mealprepsunday pierś z indyka z sosem pieczarkowym (pieczarki + 30% śmietanka) i do tego młoda kapusta duszona z boczkiem. Czasem dorzucam trochę świeżych warzyw albo gotową surówkę szwedzką.

Kolacja: ugotowaliśmy wielki gar zupy ogórkowej na 6 udkach z kurczaka. Mięso całe obraliśmy do zupy. Do niej trochę ryżu. Jestem najedzona i kalorii jest 1200. Waga spada mocno. Wracam na właściwe tory.

Ale jak ktoś nie radzi sobie z liczeniem kcal, planowaniem posiłków itd. to w dalszym ciągu będę polecać Metodę Równowagi Metabolicznej gdzie jedzenie jest podzielone na takie porcje, że bez problemu da się trzymać kcal nawet jeśli się zje kawałek pizzy dziennie. A te nagrody w postaci małego co nieco pomagają i motywują.

Trzeba czerpać radość z życia, nie robiąc z siebie więziennej ofiary trzymanej kajdanami no gluten, laktoza free i bóg wie czego jeszcze. Powiem Wam tak: wcześniej, 3-4 lata temu nikt z Was o tym nie słyszał. Pojawiło się nagle? Nagle zaczęło być szkodliwe? Tak jak za komuny rakotwórcze pomidory. Głowa do góry, nie musicie z niczego rezygnować. Ja nie rezygnuję – tak mówię popijając kawę z kapsułki z mlekiem UHT prosto ze sklepowego kartonu! :)

 
Komentarze (26)

Napisane przez w kategorii Codziennik, Marudzenie

 

Tags: , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Mada

    5 czerwca 2016 o 22:44

    od dawna mam ochotę napisać posta na ten temat ale jak już siadam to mi się odechciewa xD Bo nie mam ochoty zagłębiać się w ten fit światek czystej michy…na początku mnie to bawiło teraz troche przeraża, faktycznie jak jakaś sekta. Dla mnie wybór jest prosty- nie chcę jeść białej bułki bo czuję się po niej be- bo po godzinie jestem głodna i zamulona- i wiem że tak działa na mnie wszystko z białej mąki dlatego wybieram razową, ciężką pełną błonnika który mnie nasyci na dłużej- nie dlatego ze tam jest gluten, że pszenica, że wysoki IG- dlatego, ze ja się po tym gorzej czuję!
    nabiał jest be- a ja mam to głęboko gdzieś bo od zawsze piło się u mnie dużo mleka, wcinało jogurty naturalne i zsiadłe mleko! twaróg z owocami-poezja! twaróg ze szczypiorkiem-bajka! mój organizm trawi laktozę a po jogurcie naturalym czuję się lekko i błogo i to jest dla mnie najważniejsze!
    Teraz tylko zaczyna mi przeszkadzać troszkę mięso…zobaczymy co z tego wyjdzie- ale to na pewno nie przez wege modę- raczej przez to że robię się stara i szkoda mi świnek…cieszę się że jest jeszcze trochę ludzi na tym świecie, którzy nie oszaleli do końca i myślą podobnie jak ja:)
    Masz lajka ode mnie:):)

     
    • ~Kluseczka

      6 czerwca 2016 o 09:44

      Często organizm dyktuje nam to co chcemy jeść, czego nie. Jeśli Twój sugeruje że mięso jest be – bez względu na powody moralne, to odstaw je. Zjedz jak najdzie Cię ochota. A tymczasem przenieś się na rośliny, zwłaszcza że ten słoneczny okres sprzyja ładnym, smacznym i pachnącym warzywom czy owocom.
      Natomiast, że żal Ci świnek – to się nie zmieni. Jeśli Ty jedna zrezygnujesz to nic nie zmieni. Nawet jeśli zaczniesz kupować drogie eko mięso – nic się nie zmieni. Duża część społeczeństwa jest biedna i będzie kupować najtańsze. A najtańsze = złe warunki dla zwierzaków. Świata nie zbawisz. Wiec jedz to co chce Twój organizm i słuchaj go.

       
      • ~Mada

        6 czerwca 2016 o 21:17

        poeksperymentuję w wakacje i wtedy zdecyduję co dalej z tym mięsem, czy to tylko taka faza, że ie mam na nie ochoty- ale dziś np jedliśmy gulasz z żołądków i już bez oporów wcinałam aż mi się uszy trzęsły bo uwielbiam! waham się i waham ale zobaczymy co powie organizm, może po prostu wystarszy ograniczenie i kawałek mięska raz na jakiś czas:) bez spiny:)

         
  2. ~Grubokoścista

    10 czerwca 2016 o 14:24

    Są osoby, które nie tolerują laktozy czy glutenu. Ale to jakiś niewielki odsetek. Reszta odżywia się w ten sposób, bo taka jest moda, bo ktoś im tak powiedział…
    We wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek. Jedzenie jest dla ludzi! A nie człowiek niewolnikiem jedzenia…

     
  3. otyliapisze

    13 czerwca 2016 o 19:05

    Uważam tak samo. Ba, ja nawet twierdzę, że trzeba jeść tyle, żeby nie być głodnym. Ja jestem na redukcji, a jem 1900-2000 kcal. Wiadomo, czasem mniej, czasem więcej, ale bilans się zgadza. Lubię jeść, nie lubię być głodna, a schudłam tak już ponad 40 kg. A jem wszystko.

     
  4. grubabyc

    18 czerwca 2016 o 15:08

    Świetny wpis, masz w 100% racje… Przecież wcześniej nic o tym nie wiedzieliśmy i też było ok ☺ Masz fajne i trzeźwe podejście do tego wszystkiego :) Życzę Ci aby zostało tak na zawsze :)
    Pozdrawiam

     
  5. ~Agata

    1 lipca 2016 o 16:15

    Ja też jem teraz 1200 kcal i daje radę.

     
  6. ~Klaudia

    5 lipca 2016 o 17:57

    Odkąd na świecie pojawił się mój maluszek mam świadomość, ze trzeba odżywiać się zdrowo, a przede wszystkim z głową! A najlepiej tak, żeby czuć się dobrze ze sobą…

     
  7. ~Krzysztof

    19 lipca 2016 o 20:29

    Dzięki za bardzo ciekawy i pouczający wpis ;)

     
  8. ~Sandra z Warszawy

    19 lipca 2016 o 21:59

    Ja też dziękuję ;)

     
  9. Karolina :)

    26 lipca 2016 o 21:37

    Masz rację trzeba czerpać z życia radość i nie dać sobie wmówić że to czy tamto jest mega złe czy coś takiego. Kurczę wszystko jest dla ludzi, tylko ze jedno mogą to jeść inni nie mogą i tyle… ale żeby od razu robić taką aferę jak z tym glutenem to masakracja…
    Ja muszę w końcu ogarnąć tę metodę bo liczenie kalorii nigdy mi nie szło :D

     
  10. ~Mariola

    20 sierpnia 2016 o 11:47

    A więc dużo szczęścia :)

     
  11. ~Olka

    12 września 2016 o 10:28

    Mam nadzieję, że uda Ci się trzymać swoich postanowień!

     
  12. ~Marek

    22 września 2016 o 11:12

    Życzę powodzenia :)

     
  13. ~Psychoterapeuci

    27 września 2016 o 20:50

    Mam nadzieję, że udaje Ci się tego trzymać.

     
  14. ~Angela

    10 października 2016 o 13:15

    Parę ciekawostek na temat płatków śniadaniowych :)

     
  15. ~podolodzy

    4 listopada 2016 o 17:36

    fakt. istnieje teraz coś takiego jak dietetyczna moda. ;)

     
  16. ~Zbyszek

    16 listopada 2016 o 12:24

    Bardzo podoba mi się Twój blog. Świetnie, że go nadal prowadzisz :)

     
  17. ~Kamila

    2 stycznia 2017 o 22:38

    Bardzo przydatny i interesujący post :)

     
  18. ~jenny77

    9 stycznia 2017 o 20:59

    Piszesz o bardzo ważnych rzeczach :)

     
  19. ~Milena

    19 stycznia 2017 o 12:56

    Tak, jest. Wszyscy wiedzą lepiej, każdy produkt spożywczy jest beeee. Trzeba żyć po swojemu, i wsłuchać się w swój organizm.

     
  20. ~Joanna

    28 czerwca 2017 o 11:22

    Mam takie samo zdanie jak Ty. Kiedyś ludzie nie wiedzieli co to gluten, IO i jakoś żyli i dożywali 100 lat. Teraz co chwilę nowe choroby, do czego ten świat zmierza?

     
  21. ~S7

    12 lipca 2017 o 10:17

    Ludzie jedzą zdecydowanie za dużo i za mało piją wody. Tak jak piszą inni, najlepiej jeść to co nasz organizm potrzebuje.

     
  22. ~Dessire

    25 lipca 2017 o 11:56

    Świetny wpis. Uważam dokładnie tak samo żeby nie popaść w paranoję. Wszystko z umiarem i jest okej. Życzę powodzenia i wytrwałości.

     
  23. ~Anna

    8 sierpnia 2017 o 10:18

    Świetny blog. Jesteś dla mnie mega inspiracją do działania. Pozdrawiam

     
  24. ~bazanciarnia

    15 sierpnia 2017 o 18:27

    Najważniejsze to dobrać sobie produkty które się lubi a jednocześnie są dosyć zdrowe :) Masz fajne i zdrowe podejście, bardzo mnie to cieszy.