RSS
 

Archiwum - Październik, 2014

Takie tam, nieznośne zimowe marudzenie

29 paź

No i co? No i raz leginsy kupuję L, a raz L jest mi za duże. I bądź tu mądry i pisz wiersze.

Kupiłam dietę. Dałam się nabrać na dietę cud, jakby zupełnie nie dotarło do mnie to co zostało powiedziane na seminarium grupy wsparcia. No i mam… dieta oxy. Połączenie dietetyka z drogerii Naturhouse z Dukanem i dietą 1000 kcal. Nie wiem co z tego będzie. Trzymam się tak sobie, bo panel użytkownika jest trochę nie za fajny – nie da się przestawić ręcznie rozpoczęcia diety, albo jakoś zamieniać tych posiłków czy zaznaczać co się rzeczywiście zjadło. Niemniej nie idzie mi to zupełnie… z poniedziałku na wtorek schudłam ponad kg, a z wtorku na środę przytyłam 1,2 kg… albo mam wagę zepsutą.

Wychodzi na to, że nie istnieje żadne dobre rozwiązanie… Będę się starać, chociaż do końca roku. Z przerwami na Halloween, ur G., jakieś ew. inne dodatkowe imprezy które się urodzą.

Jak iść do knajpy i zamówić w niej szklankę wody mineralnej – bo reszta napojów jest zwyczajnie nie zdrowa, tucząca itd.? No nie wiem… nie ogarniam.

Gurbacka i Blog Równowagi – to mi zostało. I siłownia… na którą ochotę mam najmniejszą. Ale chyba tak się stanie… znaczy pójdę na siłownię. Od 4 listopada. Mam nadzieję, że mi to naprawdę pomoże, nie chcę być gruba!!!! :(

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Marudzenie

 

I weź tu się teraz wytłumacz!

07 paź

Jakby ktoś miał wątpliwości, choć pewnie nikt nie miał… to od 18 września aż do dnia dzisiejszego nie miałam sił, chęci ani motywacji do dietowania. W ogóle jedyne na co miałam ochotę to niezdrowe jedzenie, dużo niezdrowego jedzenia. Są zdjęcia z tego czasu gdzie wyglądam ładnie, normalnie, wcale nie grubo. Ale są takie gdzie przypominam kaszankę w szczewie… A od czego to zależy? Nie mam bladego pojęcia, bo zdjęcia pochodzą z tej samej imprezy, jestem w tych samych ciuchach, ale w innej pozie. Tak czy inaczej jak spojrzałam dziś na to zdjęcie to zrobiło mi się bardzo smutno… Inna sprawa, że mój luby ma szansę zacząć pracę, a praca = kredyt = ślub. Nie mogę być gruba na imprezie, na której będę gwiazdą wieczoru!

Chce mi się płakać na samą myśl, bo wiem jakie to męczące, irytujące i jak bardzo nie chcę być na diecie, ani ćwiczyć…

Koleżanka poleca tabletki z ananasem z Nature House – ale ja jak zwykle nie wierzę, w te wspaniałe suple diety cud. No i co teraz? Muszę znaleźć w sobie siłę. Nie pić piwa, nie jeść.

Czemu moje lustro kłamie?

Albo czemu aparat drwi sobie ze mnie na zdjęciach?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Marudzenie